2009.12.27-30

Pieniny. Dzień po Świętach Bożego Narodzenia. Jak zawsze z mocnym postanowieniem, i co ważne!!! zdeterminowani też jak zawsze -:) zamierzamy zrzucić to co nam nieco przybyło podczas świątecznych "posiedzeń". Wybór padł na Pieniny i Beskid Sądecki. Korzystając z pojazdu przyjaciół (i ich samych) do którego ledwo dopakowaliśmy własne plecaki (gdzieś w okolicy blaszek z ciastami) dojechaliśmy w serce Pienin - do Szczawnicy. Niestety "szlachetni GOPRowcy" nie znaleźli dla nas miejsca w swoich gościnnych progach. Cóż było czynić. Zasiedliśmy. Zasiedliśmy w Barze "Chatka". A było to co zawsze -;). Agnieszka z Jackiem znaleźli - wszak kto szuka wiadomo - pokoje w drugim domu za "Chatką". Optymalnie -:). Po zameldowaniu się idziemy na krótką przebieżkę. Tak nam wyszło - zważywszy na dość już późną porę - postanowiliśmy odwiedzić tę drugą ulubioną chatkę za granicą. Ale ponieważ jeszcze pamiętamy o zobowiązaniach to przychodzimy tam z góry, przez przejście powyżej "Orlicy". Po zejściu z "leśnickiej chaty" zakochaliśmy się w serialach (info dla Jacka gdyby nie pamiętał: TK.K1 na 7164 - no chyba żebym coś poplątał -;)). Ponieważ dnia 28.12.2009 roku pojechaliśmy w Beskid Sądecki, w Pieniny wróciliśmy dnia następnego. Wówczas to od prawie poranka (tj. od 11ej) zrealizowaliśmy projekt: Homole - granicą na wschód do przełęczy Rozdziele - Biała Woda. Oj kurcze, pogoda była zajefajna -:). A 30.12.2009 roku już - na razie lekko - zaczęło posypywać śnieżkiem. Ale na platformie "na trójce" gdzie zawędrowaliśmy, prawie nie wiało, co tam w zasadzie rzadko ma miejsce. 30 grudnia przejechaliśmy od Słowackiej strony do Krynicy, na nocleg do Starego Domu Zdrojowego.

 

bottom corner