2010.04.10

Iwkowa - Czchów. Zimny poranek 10.04.2010 roku godz. 7.45 wsiadamy do busa do Brzeska. Zamierzamy stamtąd dostać się do mjsc. Iwkowa. O godz. 9ej już jesteśmy w busie relacji Brzesko - Kąty. Niecałe pół godziny później wysiadamy na przystanku obok ośrodka zdrowia. Naszym celem jest w pierwszej kolejności namierzenie szlaku Św. Urbana (to taki gminny szlak spacerowy do kapliczki usytuowanej w miejscu gdzie w XI wieku chciało by się rzec za poetą - żył i tworzył choć pewne jest tylko to pierwsze- eremita Urban). Z takiego gminnego periodyku dowiadujemy się że gość nie najgorzej się urządził bowiem swoją chałupkę umiejscowił przy wykorzystywanym wówczas tzw. trakcie węgierskim (nawiasem taki rodzaj pustelniczego życia w nieodległym przecież Melsztynie dzisiaj podtrzymując tradycje -;) kultywuje dwóch facetów mieszkających poniżej wzgórza zamkowego ok. 70m od drogi krajowej Wojnicz - Jurków). Po odbyciu konsultacji z miejscowym rolnikiem który jak umiał tak tłumaczył ruszamy drogą za Ośrodkiem Zdrowia w kierunku z grubsza zachodnim by po przejściu ok. 50m za "białym" domkiem skręcić w prawo w drogę gruntową. Jest oznaczenie szlaku św. Urbana -:). Polami gruntowymi smagani podmuchami zimnego wiatru dochodzimy do początku lasu. Wcześniej ładne panoramy okolic mjsc. Iwkowa. Tak się wydaje, że udało nam się w oddali zauważyć budynki Bacówki "Biały Jeleń". Na początku lasu drugi - i jak się później okaże w naszym przypadku (bo nie możemy wykluczyć że jest ich więcej) znak szlaku gminnego. Do kapliczki nie dochodzimy gdyż wybieramy inną drużkę do góry (czytaj: gubimy szlak). Niespecjalnie stromo podchodzimy lasem do grzbietu w celu namierzenia szlaku zielonego którym zamierzamy zejść do mjsc. Czchów. Jest po godz. 10ej kiedy Jacek pokazuje treść sms-a jaki otrzymał od naszych znajomych którzy akurat w tym samym dniu udali się w rejon Turbacza "focić" krokusy. Dziwna treść (rozbił się samolot z oficjalną delegacją państwową zginęło 87 osób), początkowo niezrozumiała, rodzi pytanie czy aby dzisiaj nie zaczynają się polskie obchody sowieckiej zbrodni katyńskiej. Gdy sobie to uświadamiamy dociera, że jeżeli to samolot z oficjalną delegacją to na pokładzie musiał być Prezydent RP. Na grzbiecie już na szlaku zielonym wiemy wszystko. Nie tylko Prezydent ale i jego Małżonka a wraz z nimi dziesiątki ludzi znanych z ekranu telewizora. Cholera... 70 lat po wybiciu inteligencji w Katyniu, Miednoje i Charkowie też pod Smoleńskiem giną kolejni. Z upływem czasu już w powrotnym busie dotrze do nas słuchając listy pokładowej jaką stratę poniósł kraj. W końcu zginęli Ci dla których "tamta Polska zamordowana w Katyniu" pamięć o tamtej Polsce była jednym z celów ich życia. Póki co jednak kontynuujemy dalszą wycieczkę. Trasa przyjemna. W lesie częściowo bukowym, częściowo świerkowym grzbietem Bukowca (491m npm) skąd schodzimy na przełęcz oddzielającą Bukowiec od grzbietu szczytu Makulec (484m npm). Przez przełęcz przebiega droga lokalna z Tymowej do Iwkowej. Na przełęczy w słońcu na kłodach drewna mały odpoczynek. Dalsza trasa dalej lasem. Przyjemnie. Bez wysiłku wychodzimy z niego na asfalt w jednym z przysiółków powyżej Czchowa. Asfaltem schodzimy do tynku miasta. Po drodze przepiękne widoki na pogórze Rożnowskie i dolinę Dunajca. Na czchowskim rynku pub. Nie mamy ochoty w takim dniu. Ok 13ej wsiadamy do busa do Brzeska. Ok. 14.30 jesteśmy w Tarnowie. Już jest ogłoszona żałoba narodowa.

 

bottom corner