2010.09.25

Beskid Sądecki – pierwsza sobota jesieni 2010. Pomysł wyjazdu urodził się ok. godz. 16-ej w piątek 24 września. 25 września już siedzieliśmy w porannym (7.40) pociągu do Krynicy. Ze względu na to iż most na Popradzie między Nowym a Starym Sączem został podczas tegorocznej powodzi zerwany, od mjsc. Nowy Sącz Przewozy Regionalne (jedna ze spółek PKP) uruchomiła autobusową komunikacje zastępczą. Trzeba przyznać że działa bez zarzutu. O 9.36 kiedy to wysiedliśmy z pociągu pojazd już czekał przed budynkiem dworca kolejowego w Nowym Sączu. O 10-ej z minutami jesteśmy w Rytrze. Krótki pobyt na stacji benzynowej w tej części która umożliwia -;) i już wyruszamy bez zbędnej zwłoki. Decydujemy się na wariant szlakowy (choć pierwotnie zakładaliśmy przejście drogą od strony przysiółka Makowica). Mozolnie do góry, na początku rozjeżdżoną drogą leśną, potem do chatki (obok której były dwa luźno biegające psy) lasem bukowym, wreszcie taką rynną w lesie dochodzimy do polany i początku niebieskiego szlaku gminnego do mjsc. Młodów. My dalej na Cyrle, do 'Dziadka” czerwonym. W pół godziny jesteśmy. Oj się rozbudowało schronisko -:) tzn. jest w rozbudowie a otwarcie – patrząc przez pryzmat tego co było a co się szykuje – śmiało można powiedzieć kompleksu podobno najbliższego sylwestra. Jesteśmy na Cyrli a to oznacza, że nie można tak po prostu przejść obojętnie obok tamtejszej znakomitej kuchni. Ponieważ jest jeszcze wcześnie zamawiamy coś na lekko: dwie zupy pomidorową i borowikową (jak zwykle z taką ilością grzybów że ciężko zanurzyć w zupie łyżkę) oraz Okocimskiego OKeja . Popas trwał 50 minut -:) Ruszamy dalej w kierunku Makowicy od Cyrli czerwonym a później niebieskim zmierzającym do Barcic. Pogoda w dalszym ciągu dopisuje – choć są widoczne już symptomy nadciągającego frontu atmosferycznego. Z Makowicy do Głębokiego Jaru schodzimy niebieskim. Monika błogosławi los, że nie wybraliśmy drogi odwrotnej (cóż wiem jak uwielbia podchodzić do góry -;) ). Dochodzimy do Życzanowskiego Potoku i wzdłuż niego do Rezerwatu Głęboki Jar. Robimy mały odpoczynek (kanapki, foczenie itp.). Dalej – od przysiółka Malinki - przemieszczamy się ścieżką przyrodniczą Adama Hrabiego Stadnickiego którą to równolegle wytyczony jest czerwony szlak rowerowy. Schodzimy do mjsc. Życzanów. Przed mostem na rzece Poprad szlak rowerowy skręca w lewo, a my wraz z nim. Teraz poruszamy się wzdłuż Popradu (w górę jego biegu). Uroczy szlak. Focimy ryterski zamek i wychodzimy na drogę asfaltową którą parę godzin temu rozpoczynaliśmy naszą wędrówkę czerwonym szlakiem. Przekraczamy most na Popradzie. O 15.07 wsiadamy do busa do Nowego Sącza. Do pociągu do Tarnowa mamy jeszcze godzinę – jest więc czas na Tyskie -:). O 18.30 kończymy wyprawę na dworcu w Tarnowie. Reasumując trzeba jasno powiedzieć: „babiego lata” jeszcze nie było, ale las bukowy – jak zawsze o każdej porze roku robi wrażenie -:).

bottom corner