2017.03.04

04.03.2017r. Po falstarcie sprzed tygodnia, tym razem spotykamy się przed godziną 7:30 na tarnowskim dworcu autobusowym. Startujemy z nowym „sekciarskim” projektem dedykowanym koneserom turystyki pieszej nazwanym „Szlakiem trzech pogórzy”. Przed nami pierwszy etap tego wyznaczonego kolorem żółtym szlaku między Siedliskami k/Tuchowa w małopolsce a Dynowem na podkarpaciu. Punktualnie o 7:30 wsiadamy do busa relacji Tarnów – Falkowa. Kurs ten chyba nie miał nigdy takiego obłożenia na starcie. Przy nie funkcjonującym już budynku stacji kolejowej w Siedliskach robimy oddziałową fotkę. Przechodzimy przez tory kolejowe i po kilkudziesięciu metrach przechodzimy przez most na rzece Biała. Powoli podchodzimy na Nosalową (365m npm). W okolicach szczytu miejscowi wyładowują z przyczepki kłody drewna – tak to się teraz porobiło… kiedyś drewno woziło się z lasu a nie do. „Krzyżówka” ze szlakiem niebieskim do Gromnika. Parę metrów dalej w miejscu gdzie w 1972 roku została przez jakiegoś zwyrodnialca zamordowana 18-letnia dziewczyna krzyż z pamiątkową tablicą informującą o tragicznej w skutkach obronie dziewictwa. Zaczyna się błoto. Ale to taka norma w Paśmie Brzanki. Schodzimy do drogi asfaltowej w Lubaszowej, tylko po to by po ok. 100m skręcić w prawo i rozpocząć „wspinaczkę” na Wielką Górę. Na podejściu znowu się dzielimy na mniejsze grupki. Przy stacji bazowej jakiegoś operatora komórkowego mały break. Teraz jesteśmy już na grzbiecie. W zasadzie, bo jeszcze czeka nas kilkadziesiąt metrów przewyższenia przed samą bacówką. Przy „krzyżówce” z czarnym coś okrutnie daje w „nohala”. „Snejk” stwierdza, że coś tu musiało paść (czyt.: dokończyć żywota). Nie mamy ani czasu, ani ochoty by to namacalnie potwierdzać. Pojawiają się namacalne ślady obecności człowieka - szerzej specjalnego gatunku jakim są leśnicy. Qrna!, to oznacza tylko jedno. Będzie błotko. I rzeczywiście. Nieopodal miejsca gdzie do żółtego dochodzą szlaki koloru „zielonego” i „niebieskiego” rozjeżdżona ciągnikami droga. Boczkiem, boczkiem, częściowo po ściętych drzewach omijamy zdradliwe miejsce. „Studencka” przy odejściu niebieskiego, małe a nawet bardzo małe przewyższenie i wychodzimy na domki letniskowe na polanach przy Bacówce na Brzance. Widzę wieże widokową (i to wystarczy). Bacówka czynna, koleżeństwo już na ławeczkach przed konsumuje. Niebawem dołączam i ja. Brejk. Tu część koleżeństwa stawia na lajcik i decyduje się na zejście do Ryglic i poczekanie tam na busa z pozostałymi uczestnikami rajdu. Trzy osoby z „grupy sprinterów” wyruszają w kierunku Wisowej. My jeszcze spokojnie czekamy oddając się konsumpcji w to piękne słoneczne przedpołudnie. Ale i na nas czas. Pozostawiając lajtowców my też oddalamy się żółtym w kierunku punktu końcowego I etapu. Na początku trochę tracimy wysokości. Wchodząc na Ostry Kamień (527m npm) jakby wyrównujemy poziomy. Przy kamieniu druga – i ostatnia – fotka oddziałowa. Dochodzimy do drogi Ryglice – Żurowa. Przecinamy ją i podchodzimy. Gdzieś po drodze gubimy szlak. Schodzimy więc „na dziko” do drogi i po kilku minutach znowu jesteśmy na szlaku. Z drogi Ryglice – Żurowa schodzimy w lewo na Podlesie. Na tym odcinku najlepiej widać dlaczego pogórze jest tak atrakcyjne. Kiedy asfalt się kończy podchodzimy pod Krzyżową Górę. W oddali widzimy trójkę „uciekinierów”. Dochodzimy i… dalej już idziemy razem. Wychodzimy na drogę Joniny – Szerzyny obok pomnika postawionego na cześć żołnierzy I Batalionu 5 Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej, którzy w sierpniu 1944 roku w tym miejscu rozbili ekspedycje niemieckiego gestapo. Jeszcze tylko pokonujemy Gilową Górę (502m npm) i z lasu wychodzimy na drogę asfaltową którą dojdziemy do Wisowej. Tam koło sklepu spotykamy Rafała z oddziału PTT Kraków – Balice. Wsiadamy do busa, zabieramy lajtowców z Ryglic i kończymy w Tarnowie w czasie umożliwiającym obejrzenie triumfu polskich skoczków w konkursie drużynowym na Mistrzostwach w fińskim Lahti.

 

bottom corner